Leoneurologopeda z zaciekawieniem spoglada na Leo.
- Może by tak już spróbować zetrzeć mu jabłuszko na większych oczkach tarki?
– spogląda pytająco na Leorodziców.
Leo ze zdziwieniem spogląda na Leoneurologopedę.
Leorodzice z konsternacją spoglądają na siebie.
Następnie wyjmują telefon i pokazują Leoneurologopedzie film sprzed dwóch tygodni.
Leoneurologopeda spogląda na wyświetlacz…
i wydaje z siebie okrzyk zachwytu.
- No to chyba już nie musimy się uczyć jeść! Czas zabrać się za naukę mowy! – decyduje Leoneurologopeda.
Leo na widok talerza z faworkami
– podnosi się i przechodzi na czworaka przez cały pokój.
Zupełnie, jakby robił to od zawsze.
Po przestawieniu faworków na kanapę,
Leo podchodzi do niej i sam podciąga się do stania.
Dwa stumilowe kroki w ciągu 10 minut !!!
W życiu czasem zdarzają się schody :-)
Znowu zaczynają się problemy z saturacją.
Nad ranem spada do 78.
Leotaty chwilowo nie ma w Warszawie, a Leomama nie ma Berodualu,
który zazwyczaj w takich sytuacjach pomaga.
Nie ma też recepty.
Mróz ciągle trzyma, więc spacer do przychodni odpada.
Samotna jazda samochodem nie wchodzi w rachubę, gdyż jest zagrożeniem leożycia.
Program Domowej Wentylacji nie wypisuje recept.
Nikt nie odbiera telefonu w przychodni.
Przerażająca jest świadomość, że mózg Leosia się nie dotlenia,
szare komórki umierają…
Na dworze -15.
Leo przy takiej temperaturze nie może wychodzić na dwór.
Już trzeci tydzień siedzi w domu, bez spacerów,
bez świeżego powietrza, bez światła.
Zwariować można...
Leo idzie na pierwszy kinderbal (urodziny Szefowej) !!!
Jest zachwycony. Głównie zajmuje się jedzeniem :-)
W przerwie pomiędzy ciastem a chrupkami nawiązuje także kontakty
z innymi dziećmi oraz dwoma spidermanami
(którym kilkaktrotnie niszczy mozolnie budowaną wieżę z klocków i zabiera ciasto).
Kolejne spotkanie z dzieckiem, które padło ofiarą Ondyny.
Tym razem Leoś jedzie do Kubusia,
młodszego kolegi z którym leżał razem w CZD.
Leo odwiedza kolejny gabinet lekarski – tym razem okulistyczny.
Nienawidzi zakraplania oczu.
Poza tym, pojawia się kolejny problem – astygmatyzm.
Na szczęście, jest lekki i istnieje szansa, że się cofnie.
Modigliani ponoć też cierpiał na tę wadę wzroku.
Stąd, prawdopodobnie, deformacje w jego malarstwie.
Bez wątpienia, postrzegał świat w piękny sposób…
![]()
Amedeo Modigliani, Portrait of a Young Woman
Epidemia.
Ofiarą rota pada ośmiu członków rodziny.
![]()
Opieka nad Leo w tym czasie jest wyjątkowo ciężka...
Wszyscy ledwie żywi, Leosaturacja nadal kiepska, a on nie akceptuje respiratora, gdy nie śpi.
Leomama go podłącza, a on się odłącza,
Leomama go podłącza, a on się odłącza,
Leomama go podłącza, a on się odłącza,
Leomama go podłącza, a on się odłącza,
Leomama go podłącza, a on się odłącza,
Leomama go podłącza, a on się odłącza,
Leomama go podłącza, a on się odłącza,
Leomama go podłącza, a on się odłącza
...i tak mija cały dzień.
Rankiem, po odłączeniu Leo od respiratora, nasycenie tlenem krwi raptownie spada.
Chwilami nawet do 48%*.
Domowe metody poprawienia oddechu nie pomagają,
a Leo za nic na świecie nie pozwala podłączyć się do respiratora,
więc Leorodzina ląduje na izbie przyjęć.
Leo przelewa się przez ręce rodziców.
![]()
Okazuje się, że sprawcą koszmaru jest rotawirus.
Wiadomość jest podwòjnie zła: oznacza, że Leo jest niewydolny oddechowo w czasie innfekcji.
Na szczęście lekarze pozwalają zabrać go z powrotem do domu.
* Saturacja poniżej 90% jest niebezpieczna I może spowodować niedotlenienie mózgu.







