Od pierwszych miesięcy, Leorodzice dbali o kontakt Leo z rowieśnikami.
Planowo poszedł do przedszkola i znaczną część każdych wakacji spędzał w towarzystwie najmłodszych.
Efekty tych wysiłków są wspaniałe:
Leo momentalnie nawiązuje kontakt z dziećmi.
 
W tym roku przeszedł samego siebie. 
Gdy tylko się budził, oznajmiał, że natychmiast musi wstawać,
następnie odłączał się od sprzętu i pędem ruszał do pokoju kolegi,
skąd do uszu na wpół przytomnych Leoteorodziców dobiegał teatralny szept syna:
- Kupa, kupa, kupa! - witał Leo swojego kumpla.
- Kupa, kupa, kupa!! - odpowiadał mu zachwycony kolega - 
a potem znikali gdzieś razem, załatwiać swoje sprawy.
 
Leorodzice spotykali się z synem tylko w czasie posiłków
i gdyby nie obecność młodszej latorośli, 
mogliby cały dzień leżeć na hamaku, czytać książki, pić Prosecco
i tylko co jakiś czas sprawdzać, czy wszystko jest okej.
Ale niestety, młodsza latorośl osiągnęła właśnie apogeum nieznośności.
Ząbkuje, zaczyna chodzić, wspina się na wszytsko co zobaczy,
wkłada do buzi wszystko co wpadnie jej w ręce i nie znosi cienia sprzeciwu...


90a655b1a69ec10f5c5144f47e9a9c7c.jpg
W środę rano Leo obudził się w szpitalnej sali,
a w czawrtek wieczorem zasypiał już kilkaset kilometrów dalej,
w zaszytej w lesie chatce.
Z wycieńczonego pacjenta w stanie zagrożenia życia 
przeobraził się w rozbrykanego, szczęśliwego sześciolatka,
którego rodzice co rusz musieli upominać,
żeby nie szalał aż tak bardzo i choć trochę się oszczędzał.

Ale Leo nie słuchał.
Skakał na trampolinie, dokazywał po lesie i kąpał się w lodowatym w tym roku jeziorze.
 
Pozornie, po koszmarnym lipcu nie został ani ślad.
Ale tylko pozornie. 
Ciało Leo zdobią trzy nowe, pokaźne blizny.
W sumie jest ich już osiem.
Leosychika również została poorana.
Leo stał się nadwrażliwy, nie można mu wyjąć kleszcza, obejrzeć blizny, zdezynfekować zadrapnia.
O wszystko jest afera.
Leo zaczął się bać...

cc7a003f73d701f17ff6816634f86e39.jpg

W końcu skończył się koszmar,
który tak koszmarnie długo skończyć się nie chciał.
Po blisko miesiącu pobytu w szpitalu Leo dostał wypis,
a zdewastowana psychicznie i fizycznie leoteorodzina  
znalazła się w komplecie w domu. 
I liże rany.

To był najtrudniejszy moment od czasu gdy Leo był diagnozowany. 
I chyba by go Leoteorodzina nie przeżyła,
gdyby nie płynące ze wszech stron wsparcie.

Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam przeżyć;
tym co zajmowali sie Teosiem,
tym, co odwiedzali Leosia
tym, co dostarczali zdrowe i świeże posiłki do domu i szpitala,
zapobiegając tym samym śmierci głodowej Leorodziny,
tym, co opiekowali się Leo w szpitalu.

Dziękujemy: Leodziadekowi, Leobabci, Magdzie, Krzyśkowi, Kumaczkowi,
Małgosi, Adze, Monice, Ani-Mniszce, Aśce i Filipowi, panu Tadeuszowi, Kubie, Chotkosowi
oraz wszystkim, którzy wspierali nas energetycznie. 

Ponadto bardzo dziękujemy profesor Bieganowskiej,
dr Marii Posadowskiej
oraz dr Jo (Jolancie Kolodziejczyk),
która niestrudzenie czuwa nad Leo.

085b899a8640b1cd3772c11f5fe5b87c.JPG

 

 

Poniedziałek, zamiast wolności przyniósł tąpnięcie.
Leo wrócił, ale niestety nie do domu,
tylko do punktu, w jakim znajdował się po drenażu osierdzia..
Wypis był już prawie gotowy, 
gdy w systemie pojawiły się wyniki leobadań,
na tyle złe, że trzeba było z powrotem rozpakować zapakowane już książki i gry 
i co gorsza, po raz trzeci, poinformować Leo,
że jednak zostaje w szpitalu.

A to wywołało całkowicie uzasadnioną rozpacz.

"Rok 2017 będzie wspaniały..."
"Cały lipiec spędzimy na wsi..."
"To prosty, rutynowy zabieg..."
"Leo w poniedziałek wyjdzie ze szpitala..."
"No w końcu musi być dobrze..."


bfd2c55a2c4f191c77014556750ac17f.JPG

Leo (odpukać po stokroć) ma się lepiej.
Świadczą o tym zarówno wyniki badań jak i obraz kliniczny:
do zmaltretowanego Leociała wrócił wesoły Leoduch
i już drugi dzień z rzędu ma głupawkę, rozpiera go energia.
Leorodzice odwrotnie proporcjonalnie:
są co raz bardziej przezroczyści, ślamazarni.
Panujący w ich głowach mrok nieśmiało jednak rozświetla nadzieja,
że Leo w końcu opuści szpital.
Może nawet zdąży w lipcu, gdyż (po raz trzeci już) jest mowa o poniedziałku. 
Leorodzice boją się jednak cieszyć, cokolwiek sobie obiecywać lub planować.

I na domiar złego ta przygnębiająca historia z Lokomotywą (zwaną niegdyś Pieskiem).
Zebrał jej się płyn w osierdziu i trzeba było natychmiast drenować...
Wygląda na to jednak, że się z tego wyliże.
Goi się na niej jak na psie.

2cee25f6f565e387bf4cf32607f2d54d.jpg


SOBOTA. OIOM
Leotata zostaje wpuszczony na OIOM o 12.30.
Obraz, który widzi, na długo pozostanie w jego pamięci.
Leo leży w metalowym łóżku, jest przytomny, ale ciągle zaintubowany.
Z oczu ciekną mu łzy przerażenia, z buzi sterczy mu rura.
Przypomina  uwięzioną w klatce gęś, tuczoną na foie gras.

NIEDZIELA. OIOM
Lekarz wyjmuje (na żywca) dren z loeosierdzia.
Leo z przerażenia traci przytomność.
Wywraca oczy, robi się siny, odpływa.

PONIEDZIAŁEK. OIOM
Niewydolność oddechowa, niewydolność krążeniowa,
powiększona sylwetka serca, podwyższone CRP,
kumulacja dwutlenków węgla, transfuzja krwi. Nowy antybiotyk.

WTOREK. KARDIOLOGIA
Mały krok do przodu, czyli przejazd z pierwszego na szóste piętro.
Poza tym, zapalenie płuc.
W najlepszym przypadku jeszcze tydzień szpitala.
Leo jest zrozpaczony.
Leorodzice są jak żywe trupy.
Teo, jak paczuszka, przekazywana z rąk do rąk...

|c3f57186d70fce3a81825053d1a2fd47.jpg
O czternastej zrobiono Leo kolejne echo serca.
Potem Leomama została wezwana na poważną rozmowę.
- Jeżeli do wieczora ilość płynu w osierdziu się nie zmniejszy, będziemy musieli interweniować chirurgicznie - usłyszała.

Czego nie dopytała podczas rozmowy, skonsultowała z doktorem Googlem,
który bezlitośnie poinformował ją, że płyn w osierdziu może prowadzić do tamponady serca,
a tamponada serca to poważne zagrożenie życia.
Znowu!
 
O 19 powtórzono badanie.
I wieści były złe.
Płyn trwał nieustępliwie.

Natychmiast powiadomiono blok operacyjny
i Leo wraz z Leomamą pojechał w kolejną podróż.
Był rozdygotany, przerażony i płakał, że "umiera z głodu".
Potem zasnął snem narkozowym. Po raz siódmy w życiu.
Leomama wyszła z sali operacyjnej,
a Leosiowi otworzono świeżo zagojone rany,
pod mostek włożono gruby dren
i pod ciśnieniem wyssano trzysta mililitrów płynu.
 
Potem Leo powędrował na ukochany OIOM.
I cała zabawa zaczęła się od nowa.
I wcale nie jest powiedziane, że płyn znowu się nie pojawi.
Leorodzina zgłasza weto. 
Kurwa.

ed561cf817b669bb0dcbab35acffa4cf.jpg
Avedon
Odma w przestrzeni międzypłucnej.
Płyn w osierdziu.
Wyjście co raz dalej i dalej.

Leo podłamany.
Leorodzice znowu jak zombie.
Pełnią dwudziestoczterogodzinne dyżury przy Leo.
Szpital nie zapewnia mu bezpieczeństwa.
Pielęgniarki zmieniają ustawienia alarmów na niższe lub je wyciszają, 
bo ciągłe pikanie im przeszkadza.
Wczoraj prawie zakończyło się to fatalnie.
Fatalnie.



79bf742c38dda2ea23029d4880076b9e.jpg
Avedon, East Louisiana State Hospital, 1963
Wprawdzie operacja się udała, ale Leo nadal tkwi w CZD.
Poznaje kolejne piętro budynku.
Poziom szósty: Kardiologia.
Oddział wchłonął nowego pacjenta i nie chce go wypuścić.
Dni mijają, Leo nie przybliża się do wyjścia.
Ciągle coś jest nia tak; saturacje za niskie, CRP za wysokie.
Zza okna, którego nawet uchylić nie można,
bezchmurne niebo przypomina, że już minęła połowa lipca 
i że dawno już LeoTeorodzina miała być na wakacjach.
Ściany pomieszczeń ozdabiają liczne kartki z instrukcjami.
Jak postępować i jak nie postępować.
Czas niemiłosiernie się dłuży.
Leo podpięty do stojaka z płynami rozpracowuje kolejne gry;
Memory. Master Mind. Szachy. Labirynt. Warcaby.
Memory. Master Mind. Szachy. Labirynt. Warcaby.
Memory. Master Mind. Szachy. Labirynt. Warcaby.
Nocami towarzyszy mu tata, dnie spędza z mamą.
Hospitalizację znosi średnio.
Przed operacją bardzo się bał.
Po operacji bardzo go bolało.
A Leorodzice czują się jak dziwaczna krzyżówka Hioba i Syzyfa.

40d03d4adbbedd5648b86531fb490aee.JPG




Operacja trwała wieki, ale się powiodła.
Rozrusznik udało się wszczepić w możliwie najmniej inwazyjny sposób.
Najbliższa doba (doby?) pokażą, czy nie ma żadnych komplikacji.
Dziękujemy niezawodnej dr Jo <3, dr Bieganowskiej, Panu Chirurgowi (uzupełnimy)
oraz wszystkim, którzy opiekowali i opiekują się teraz Leo (i Leorodzicami).

93bba680891e9a7410ded6a45c7b8e66.jpg