Pan Leoś (w przeciwieństwie do Leorodziców) dość szybko zregenerował
swoją okaleczoną pobytem w szpitalu psychikę.
Wyparł, wymazał, zapomniał, anulował.
Niestety, infekcja pozostawiła ślad gdzie indziej.
Oddech nie wrócił do normy – w nocy, oprócz respiratora,
Leo cały czas wymaga dodatkowego wsparcia tlenowego.
W dzień, jest już lepiej, jednakże ze spacerami szaleć nie można.
Większość czasu Leo spędza w domu (m.in. szlifując warsztat malarski).
Panie i Panowie,
W drugim i trzecim kwartale 2012 roku, wywodzący się z koncepcji automatyzmu i cechujący się swobodną kreską wczesny Leoart, ewoluował w stronę abstrakcji ekspresyjnej. Stonowane kolory nabrały intensywności, a diagonalna kompozycja została zastąpiona ekspresyjną kompozycją typu horror vacui przywodzącą na myśl paleolityczne petroglify. Poprzez grę bezprzedmiotowych kształtów, Artysta wyraźnie nawiązuje to malarstwa Kandinskiego, jednak repetetywność wybranych motywów oraz własny dobór narzędzi malarskich determinuje jego niepowtarzalny styl. Wśród różnorodnych form geometrycznych najczęściej pojawiającym się elementem jest koło - symbol absolutu, doskonałości, nieskończoności oraz wewnętrznej harmonii. Innym powracającym motywem jest spirala, o której znaczenie trwa spór wśród ekspertów, jednak prawdopodobnie stanowi ona symbol narodzin i/lub odradzania się. Teorię potwierdza zastosowanie dominanty koloru pomarańczowego, który przywodzi na myśl ogień - żywioł wywołujący głęboką, wewnętrzną przemianę. Z kolei cynobrowa czerwień, to z jednej strony barwa życia i sił witalnych vitalis, z drugiej znak walki i rewolucji. Artysta pozostawia wiele kwestii niedopowiedzianych, stosuje głęboką symbolikę, nawiązuje do tradycji malarstwa XX wieku, filozofii Dalekiego Wschodu oraz rytualnej sztuki prymitywnej dając odbiorcom pole do własnej interpretacji i odczuwania dzieła.
![]()
Leo Hueckel - Śliwiński, Bez tytułu
Po raz pierwszy po długiej przerwie, Pan Leoś wyszedł na dwór.
Trafił prosto na zawody latających psów.
Zwierzęta unosiły się wysoko w przestworzach i łapały rzucane im przez właścicieli dyski.
Leo był wniebowzięty.
Po powrocie do domu okazało się,
że konkurs zasadniczo wpłynął na leosiową tożsamość
oraz postrzeganie rzeczywistości.
Leo zaczął aportować ;-)
Niestety, Leoś ciągle wymaga wsparcia tlenowego w ciągu dnia,
zwłaszcza po południu.
W związku z tym, musi cały czas być podłączony do pulsoksymetru,
który monitoruje jego oddech.
Każdy gwałtowniejszy ruch leonogą powoduje zły odczyt,
co wyzwala świdrujący pisk alarmu.
Nigdy dokładnie nie wiadomo, czy alarm włącza się na skutek owego błędu,
czy w wyniku spadku saturacji.
Oplątany metrami kabli i przewodów Leo, na 1,5-metrowej smyczy tlenowej,
nie tylko nie może wyjść na dwór,
ale zmuszony jest do prowadzenia osiadłego trybu życia.
Całymi dniami bawi się klockami i ogląda książki ulubione edukacyjne bajki.
Ale nawet te zaczynają mu się już nudzić…
Nowy sprzęt wpłynął również na jakość nocy,
wzbogacając orkiestrę leosiowej aparatury o dodatkowe sapanie… :-/
Nowy sprzęt wpłynął również na jakość nocy,
wzbogacając orkiestrę leosiowej aparatury o dodatkowe sapanie... :-/
O takie:
Unsupported image type images/oldone/2012/08/muzungu_20120830_183156_resized-517x692.bmp image/x-ms-bmp
Unsupported image type images/oldone/2012/08/muzungu_20120830_183156_resized-517x692.bmp image/x-ms-bmp
Leoś po 11 dniach w szpitalu wraca do domu.
Razem z nowym gadżetem: koncentratorem.
Leorodzice zdawali sobie sprawę, że nie będzie to najbardziej podręczne urządzenie,
ale nie spodziewali się czegoś takiego :-/
Ale jest choć jedna dobra wiadomość: wyniki holtera są prawidłowe
- nie odnotowano żadnych zatrzymań akcji serca.
Następne badanie za pół roku.
Kolejne dni w Centrum Zdrowia Dziecka wloką się niemiłosiernie.
Ponury gmach jest już tak bardzo znajomy.
Nieodłącznie kojarzy się z koszmarem sprzed roku,
kiedy Leoś wylądował tam po raz pierwszy.
Środa
Okazuje się, że Leo ma gronkowca.
Lekarze włączają antybiotyk dożylnie.
Trzeba go podawać przez siedem dni w warunkach szpitalnych,
więc Leo na pewno przed weekendem nie wyjdzie
Wentylacja respiratorem 24 h/dobę jest niemożliwa, Leoś ze złością cały czas się odłącza.
A więc niestety pozostaje podłączanie go bezpośrednio do tlenu,
co nie jest zalecane przy CCHS.
Czwartek
Leoś cały czas wymaga wsparcia tlenowego.
Udaje się namówić lekarzy, aby wykorzystać ten pobyt w szpitalu i założyć Leosiowi holtera
(co jest pozytywnym zaskoczeniem, bo podczas poprzedniego pobytu Leosia w CZD
nie było to możliwe z przyczyn dla Leorodziców zupełnie niezrozumiałych ).
Zaoszczędziło to Leorodzicom jeżdżenia z Leosiem do lekarza rodzinnego
(po skierowanie do kardiologa), do kardiologa (po skierowanie na holtera),
do CZD na wykonanie holtera, do kardiologa (aby odebrać wyniki).
A według światowych zaleceń badanie to należy robić najlepiej co pół roku,
bo niestety serce to kolejny słaby punkt chorych na CCHS.
Piątek
Z sali znika czternastomiesięczna sąsiadka Leosia.
Czy jest możliwe, że przepisali ją na inny oddział?
Czy sepsa zwyciężyła?
Cały czas tlen.
Sobota
Nic się nie dzieje.
Wszystkie zabawki już się znudziły.
Na szczęście z pomocą przyszły plastry do czujników :-)
Oddechowo żadnej poprawy.
Niedziela:
Kolejna osoba na OIOMie nie daje rady.
Atmosfera jest grobowa…
Leoś zupełnie nie pasuje do tego miejsca,
w ogóle nie wygląda jakby coś mu dolegało.
Oprócz oddychania.
Cały czas wymaga tlenu.
Poniedziałek:
Infekcja ustępuje, wszystkie paramtery są poprawne,
ale pomimo tego Leoś cały czas wymaga wspomagania tlenem.
Nawet, jak nie śpi.
Lekarze już nie mają pomysłu, co robić dalej.
Poza posiadaniem nadziei, że kryzys jest tymczasowy.
W mieszkaniu Leorodziny pojawi się nowy grat: koncentrator tlenu.
A wraz z nim zmiana trybu życia.
Trzeba będzie zapomnieć o spacerach i jakiejkolwiek mobilności.
„Leosiu…
Daleko, daleko, za górami, za morzem za piaskiem…
Jest piękny Ląd.
Słońce tam mocno świeci, powietrze pachnie dymem,
kobiety noszą wzorzyste suknie, a ziemia ma kolor czerwony…
Pojedziemy tam kiedyś.
Razem….”
![]()
Magda Hueckel i Tomasz Śliwiński (Muzungu-art), zdjęcie z cyklu "Światła i cienie. Afryka", Mali 2008
Saturacja Leosia coraz gorsza.
W końcu udaje się dokonać pomiaru dwutlenków w czasie tlenoterapii
– wyniki są złe, kumulacja dwutlenków węgla.
Leo przechodzi na wentylację respiratorem 24h/dobę.
Jest zrezygnowany i apatyczny.
Stan Leosia jest coraz gorszy.
Domowy respirator nie daje rady
–
Leo w czasie snu podłączany jest do szpitalnego sprzętu.
W czasie czuwania poddawany jest tlenoterapii biernej.
Spędza to Leorodzicom sen z powiek, gdyż według światowych zaleceń
nie powinno się jej stosować u dzieci chorych na CCHS.
Na oddziale ponuro.
Gdzie nie spojrzeć:
złe rokowania,
fatalne przypadki,
zrozpaczeni rodzice.
W sali obok piętnastolatka i dziesięciolatka – obie po wypadkach, obie w śpiączce.
W łóżku naprzeciw Leosia czternastomiesięczna dziewczynka,
która przyszła do szpitala na zabieg laryngologiczny…
a teraz umiera na sepsę…








