Leoprzedszkole odwiedził teatr.
Do kanciapy Leomamy dobiegały salwy śmiechu i okrzyki radości.
Nie pohamowała więc swej ciekawości Leomama i poszła zobaczyć,
jak w ten zbiorowy chichot wpisuje się jej syn.
Zakradła się...i ledwie zobaczyła, że syn bawi się wyśmienicie, to on wyczuł jej obecność.
Leobuzia rozjaśniła się w uśmiechu, jednak palec wskazujący zrobił coś zupełnie przeciwnego.
Stanowczym ruchem wskazał drzwi.
- Mama nie! - rozkazała uśmiechnięta buzia.
Ech...







