- Halo?
- Dzień dobry. Czy dodzwoniłem się do przychodni XXX?
- Tak. Słucham?
- Chciałbym umówić syna na szczepienie przeciwko grypie.
- Ojeeeej…
- ?!
- A musi pan?
- Yyy.…no tak.
- A nie może pan pójść do niepublicznej przychodni?
- No… nie. A w czym problem?
- Bo my jesteśmy tacy strasznie obłożeni.
- I?
- No trudno się zapisać, nie wiem, czy znajdę termin.
- To może pani sprawdzi.
- Ech (głębokie wzdechnięcie znużonego człowieka)... No dobrze...

* * *

Po sprawdzeniu okazało się, że termin się znalazł.
Od ręki, za 4 dni robocze :-))
Ech…

426920_10150620850273046_715698045_8718418_164000395_n

Dzień dobry.
O której wstali drodzy Leoblogoczytelnicy?
Bo Leorodzina o 5.15 w nocy.
Ktoś zapalił lampkę i oznajmił, że 3 osoby mają iść się bawić.
Teraz!
hellen_van_meene_0068
Hellen van Meene

PS. A potem, jak noc się skończyła i w końcu wzeszło słońce, padło nowe słowo: mgła.

Gdy tylko Leomama przejeżdża na drugą stronę rzeki,
mija most Siekierkowski, wjeżdża w serpentyny estakad,
to zaczyna dzieć się z nią coś dziwnego.
Pojawia się niepokój. Coś ściska żołądek, coś mdli,
oczy robią się przeszkolone, serce wali mocniej.
Ma ochotę zajechać na pobocze i zapalić papierosa.

33 miesiące temu pokonała tę trase po raz pierwszy,
potem jeździła nią codziennie. Przez długie 4, 5 miesiąca.

I na co dzień już o tamtym czasie nie pamięta.
Nie pielęnuje wspomnień.
Dawno wstała, otrzepała się, poszła dalej, do przodu.
Jest już gdzieindziej.

Ale jej ciało nie zapomniało.
Wystarczy drobne skojarzenie
i każdą komórkę ogarnia obezwładniający, atawistyczny lęk,
że jeszcze kiedyś będzie musiała tam wrócić.

Do Międzylesia.

nurse-sandy-390435005841-072512
DOCZDNAOIOM

Niniejszy wpis miał być poświęcony wielkiemu sukcesowi Leorodziców,
którzy w końcu odważyli się TO zrobić!
Przekupili syna nowym łóżkiem dla starszych dzieci i pozbyli się go z sypialni.
(Leosiu, kto jest duży? Kto będzie spał SAM w pokoju?! Brawo, brawo!!!)
Sami sobie sprezentowali kilkumetrową przedłużkę do pulsoksymetru,
który wylądował tuż przy ich łóżku, podczas gdy Leo podłączony do niego
przeniósł się do własnego pokoju.

I było tak pięknie przez ponad dwa tygodnie.
Gdy Leo się odłączał od respiratora Leorodcie gnali do jego pokoju,
ale za to potem wracali do odzyskanego, własnego łóżka.

Niestety jednak, bajka się już skończyła.
Leosiowi znudziła się zabawa w dużego chłopca,
postanowił zakończyć przygodę i kategorycznie zażądał powrotu na swoje (?!) miejsce.
"3 osoby mają być razem" - oznajmił w swoim własnym języku
i Leorodzice nie mieli czelnośći ni odwagi mu odmawiać.

Więc wrócił z wygnania. 
Znowu śpią w trójkę,
z dwoma rurami
i z kablem.

Więc w zasadzie tgo wpisu mogłoby nie być,
bo nic się nie zmieniło...

7223764300_3234d61beb

Leo ma za sobą kolejny występ w telewizji :-)
http://www.tvn24.pl/polska-i-swiat,33,m/klatwa-czy-choroba,363294.html

A my przy okazji dziękujemy wszystkim za wczorajsze przybycie na warszawską premierę
filmu "Nasza klątwa" podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego, ciekawą dyskusję i miłe, ważne dla nas słowa.

I zapraszamy na kolejną projekcją już 22 października o 17.45 na festiwalu Tofifest w Toruniu
oraz w listopadzie na festiwalu IDFA w Amsterdamie ;))
ULOTKA_POZIOM_FINAL

P.S. Utworzyliśmy też podstronę na blogu, gdzie będziemy umieszczać wszystkie informacje dotyczące filmu:
www.leoblog.pl/film-nasza-klatwa/

Dziś Leo odmówił spożycia śniadania.
Bo od rana (tj. 5.30 :-/) był bardzo zajety.
I nie mógł oderwać się od pracy.
Budował miasto.
Powstały domy, mosty, tory, tunele, parki,
pomniki (np. pomnik ryby i oka), stacje kolejowe.
Zabudowa lekka, finezyjna, drewniana,
przyjazna dla ludzi I środowiska.
Krajobraz popsuł jedynie korporacyjny biurowiec,
paskudny drapacz chmur postawiony na obrzeżach miasta.
kolaz
Pytanie, skąd taki pomysł, co go zainspirowało?!

Nie dość mu, że śpi w łóżku owinięty kilkumetrowym kablem
i z dwoma rurami przyczepionymi do szyi...
photo-2_1

A tak wygląda...tak wygląda...
własnoręczny leopodpis!!!!!
image
Składanie autografu zawsze zaczyna się od litery O,
potem pojawia się E, albo L - różnie
i na końcu L (albo E :))

Największym sukcesem leolata jest leowokalizacja
- Leo zaczął używać głosu w celach komunikacyjnych!!!
Dotychczas opanował następujące zwroty:

- Nie, lub e-e - zdecydowanie ulubione, zdecydowanie nadużywane;

- Mama - czasem brzmi bardziej jak baba,
zazwyczaj stosowane jest w odpowiedzi na prośbę Leomamy:
- Leosiu, posprzątaj zabawki -
Wtedy Leoś kręci głową i mówi:
- E-e, Mama;

- Tata - trochę jeszcze koślawe;

- A babababa K. (babcia Krysia);

- A bababababa E. (babcia Ela);

- Dziadzia (wiadomo);

- Am-am (to mówi najgłośniej i najwyraźniej, jednocześnie potakując!!!);

- Da-da (spacer);

- Ajajajaj (pochodzenie i znaczenie nieznane);

- Gaga (wszystko, czego Leo powiedzieć nie potrafi nazywa gagą.
Leorodzina żyje otoczona wielką gagą);

- Bam (uwielbia, gdy coś spada);

Dodatkowo, czyta na głos litery
(btw, od kilku miesięcy alfabet ma w małym palcu):
- A, B, K, D, E, G, I, Y, M

I niektóre z nich umie napisać, ale o tym innym razem ;-)

Wraz z końcem września Leorodzina zamyka sezon letnich wojaży,
podczas których Leo z małego dzidziusia
przeobraził się w prawdziwe chłopaczysko;
z poobdrapywanymi nogami, zdartymi kolanami, guzem na czole.
Zakopane__20130916_0290

Przez ostatnie 3,5 miesiąca był w ciągłej podróży.
Towarzyszył rodzicom w wyjazdach zawodowych i rekreacyjnych
w sumie pokonał około 5000 km - czyli 1/8 długości równika,
lub trasę z Warszawy do Beninu :)

Był nad morzem i w górach,
nad jeziorem, rzeką, zalewem,
w mieście, na wsi, w lesie na plaży.
W Beskidach, Tatrach, Pieninach,
Krakowie, Zakopanym, Sopocie,
na Kaszubach i na Mazurach.
W Ińsku, Rańsku i Pcimiu (!)

Na festiwalu muzycznym i filmowym,
na warsztatach tańca i panelu dyskusyjnym,
w ZOO i w ogrodzie botanicznym,
na kiermaszu ludowym i weselu afrykańskim,
w schronisku górskim i na koncercie chóru.

Palił ogniska i grilował,
pływał łódką i jeździł na rowerze,
zajadał gruszki prosto z drzewa i zbierał grzyby,
dotykał świńskie ryje i krowie cycki,
brodził w zbożu i śniegu,
tarzał się w trawie, jeździł kolejką linową,
eksplorował jaskinie i doliny,
kąpał się w jeziorze, morzu, strumieniu i kałuży,
zdobył wieżę na Wieżycy i Kasprowy Wierch (powiedzmy;),
obserwował bociany, jaskółki i kozice górskie,
widział zachód słońca i wschód księżyca.

I z tymże bagażem doświadczeń zaczyna rok (przed)szkolny.
Plan zajęć szykuje się napięty:
dwa razy w tygodniu zajęcia z wszesnego wspomagania,
dwa razy rehabilitacja,
raz logopeda,
raz przedszkole muzyczne...