- Leosiu, a co to za kółeczko tu narysowałeś? Tutaj, pod buzią?
Leo zdziwiony spogląda na mamę, po czym wskazuje palcem na rurkę we własnej szyi.

Panie, Panowie!!!!!!!!!!
Autoportret z tracheotomią !
Scan
Leoart, Autoportret z tracheotomią, 2013.05.24

Klimat tropikalny, gorąco i parno.
Leo jest wymęczony, zalewa się potem, gila ma do pasa, pokłada się, jest osowiały.
Leorodzice (mimo protestu) podłączają go do pulsoksymetru.
Saturacja waha się między 91-95, ze wskazaniem na 94.
Nie jest idealnie, ale tragedii też nie ma.

Pod lupę trafia Leodziadek - wynik 92;
Leotata - 90;
Leomama - 87- 89 (!!!!)

Z czterech przebadanych w rodzinie osób, trzy powinny zostać podłączone do respiratora :-)))
Papua_14_kampug_09
Magda Hueckel & Tomasz Śliwiński, Papua 2009

Zielono mu!
Leo spędza czas po szyję zanurzony w trawie (tak, została oswojona!!!),
piknikując,
grając w w piłkę
lub korzystając z innych dobrodziejstw wiosny!
photo-1 copy 2
photo-1
photo-1 copy 3
photo-1 copy
photo-3
photo-2

Leo powraca na ekrany kin! Tym razem w sequelu słynnej "Klątwy" z 2011 roku :-)
Najnowszy film nazywa się dla odmiany "Nasza Klątwa", bo Leorodzice pozazdrościli synowi głównej roli w poprzednim filmie i tym razem sami postanowili zagrać rolę pierwszoplanową :-)

Pierwszy pokaz filmu już w najbliższy wtorek, 28 maja, podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego (Kino pod Baranami - Sala Niebieska, godz. 20:15).
Serdecznie zapraszamy !!!

Szczególy w poniższym linku:
www.krakowfilmfestival.pl/pl/filmy/pozakonkursowe/3910/nasza_klatwa

Chcieliśmy też podziękować wszystkim, którzy pomogli nam przy tworzeniu tego filmu, a przede wszystkim Pawłowi Łozińskiemu i Ani Kazejak oraz Justynie Król.

A oto kadr z filmu:
dwor_kolor

Porażka na całej linii.
Wszystko wskazuje na to, że Leo zachował w pamięci minione traumy,
wyciągnął wnioski i postanowił nie dać się więcej oszukać.
Z krzykiem (chcieć to móc!) uciekł rodzicom spod brzytwy...
w najmniej dogodnym momencie.
W efekcie, zamiast dumnego punka przypomina wyliniałego szlachcica.

Z reszta sam to chyba widzi w lustrze...
ciecie2_dyptyk

Leomama stała na skraju przepaści w Andach i patrzyła się na spadający w czeluść plecak. Cały jej dobytek odbijał się od kolejnych półek skalnych, z każdą chwilą przybierał na prędkości, robiąc się coraz mniejszym i coraz bardziej utraconym. Coś jednak niepokoiło ją znacznie silniej niż brak jakiegokolwiek sprzętu w ekstremalnych warunkach. Coś było nie tak.
I nie chodziło o plecak.

Obudziła się. W pokoju było ciemno i cicho. Chwilę myślała, zanim dotarł do niej przerażający fakt: nie słyszy sapania respiratora. Jest wyłączony! Spojrzała na pulsoksymetr. Nie działał!!!! Spojrzała na łóżeczko: Leo leżał nieruchomo na wznak. Krzyknęła.
Rzuciła się, aby włączyć pulskoksymetr. Obudził się Leotata.
- Włącz światło! - krzyknął.
Ruszyła w stronę włącznika. Bała się go nacisnąć.
Wcisnęła. W tym momencie pulsoksymetr zczytał wartość saturacji - 90.
Leo spał na plecach, był odłączony od respiratora, rumiany na buzi.
Awaria musiała nastąpić kilka/kilkanaście sekund wcześniej.

Ale co się stało? Czemu oba sprzęty na raz przestały działać? Czy Leo mógł sam sięgnąć do respiratora i go wyłączyć? Kto wyłączył pulsoksymetr?
Leo nie mógł do niego dosięgnąć. Czy zrobił to przez sen któryś z Leorodziców?
I jeszcze jedno najgorsze pytanie:
co by było gdyby Leomama obudziła się 5, 10, 15, 20 minut później?
XGSB1_082

W ciągu roku nie tylko zmienił się Leostosunek do przebywania na dworze (i kontaktu z trawą), ale przede wszystkim Leo zweryfikował swoje nastawienie względem dzieci. Niespodziewanie polubiłolubił ich towarzystwo!

I tak, w czasie majówki zapałał uczuciem (z wzajemnością) do dwóch uroczych dziewcząt!!!
One starsze, on niższy, one dwie, on jeden - razem stworzyli figurę doskonałą.
Spędził z nimi szalony weekend: grał w piłkę, karmił konie, grilował, spacerował, wspinał się, huśtał i skakał na trampolinie. A Leomama leniwie przyglądała się tym zabawom z bezpecznej odległości.
Niestety, za każdy sielski dzień płaciła koszmarną nocą - Leo z ekscytacji w ogóle nie mógł spać. Budził się co chwilę, siadał na łóżku i pokazywał na drzwi sypialni, że chce tam! Do Dziewczynek!! Bawić się!!! Teraz!!!!!

Popowo_00031

Popowo_00091

Popowo_00471

Popowo_02191

Popowo_02991

Popowo_02471

W zasadzie, cały czas Leo dotrzymywał kroku starszym koleżankom.
Tylko czasami przypomianało mu się, że jest jeszcze malutki :)))
Popowo_02261

Panie, Panowie!
Precz z abstrakcją!
Nastała era mimetyzmu!
leoart001_small

Bez tytułu, 2013.05.13

P.S.
Pierwsze portrety (oraz autoportrety)  zaistniały w Leoarcie już kilka tygodni temu.
Zupełnie nowym (dzisiejszym) elementem kompozycji są natomiast brwi (!!!!) , nogi i ręce.
Interesujące wydają się również anomalie anatomiczne - u postaci po lewej stronie kończyny górne wyrastają z głowy tuż ponad małżowinami usznymi :)))

Wraz z nadejściem wiosny rozpoczął się sezon spacerowy.

Okazało się, że Leo przez rok zmienił się nie do poznania - opanował warsztat chodzenia i z przestraszonego, ostrożnego wrażliwca przemienił się w ciekawskiego i towarzyskiego chłopca, który uwielbia nowe doświadczenia. Wszystko go interesuje: samochody, tramwaje, sygnalizacja świetlna (bardzo!!!), psy i koty, studzienki kanalizacyjne, ludzie...

Z każdym mijanym przechodniem (naprawdę, z każdym!!!) się żegna (pa-pa!!) a potem oznajmia rodzicom, że owego przechodnia nie ma (gest nie ma).  Potem robi dwa kroki i znowu pokazuje, że coś/ktoś jest. A potem tego nie ma! I tak w kółko, za każdym razem ze stuprocentowym zaangażowaniem.

Spacery z Nim są bardzo czasochłonne. Do tego, trudno je zakończyć. Wołami się Leosia do domu zaciągnąć nie da, a każdy powrót kończy się wielkim szlochem. Leo zawisa na drzwiach wyjściowych łka :)

2013-05-06 19.50.04_small

Wirtualna przeprowadzka zakończona!!!

Leoblog przeniósł się na nowy serwer i z dniem dzisiejszym rusza w pogoń za realnym leoczasem...
na rowerze!!!!
2013-04-24 18.52.27