Pierwsza leozima była z piekła rodem - cała spędzona na intensywnej terapii.
Leo dowiedział sie, że urodził się po to, by cierpieć katusze.
Był kłuty, dziurawiony, badany, testowany, miał rurę w gardle i nosie, igły w żyłach.
Jego pole widzenia zawężone było do brzydkiego sufitu,
a jedynym źródłem światła rozjaśniającym mrok egzystencji była szpitalna jarzeniówka.

Druga zima była tylko ciut lepsza.
Dłużyła sie niemiłosiernie w ciasnym, ciemnym mieszkaniu.
Wszystko waliło sie, paliło i nie działało.

Trzecia też upłynęła w mieszkaniu.
Wydarzyło sie trochę mniej katastrof, ale generalnie Leo oglądał świat przez okno,
w strachu przed wystawieniem tracheotomii na mróz, zapaleniem płuc
i powtórką z zimy nr 1.

Dziś pierwszy dzień astronomicznej wiosny. Czwarta Leozima za nami.
Była spoko! Eksperymentalna, łagodna!
Po raz pierwszy Leorodzina nie doznała uczucia uwięzięnia.
Leo uczęszczał na długie spacery nawet przy 10 stopniach poniżej zera,
ale zdarzało mu się wychodzić na dwór nawet przy minus kilkunastu.
I był zdrowy! Nic mu nie zamarzło, nic nie przeziębiło.
Jedyna infekcja jaka się przyplątała, była efektem udziału w hucznym kinderbalu.
Ale to wiadomo od zawsze - za dobre imprezy płaci sie niedyspozycją.

Giuseppe_Arcimboldo_-_Winter_-_WGA00813
Giuseppe Arcimboldo, Zima, 1573

Drodzy Leoblogoczytelnicy!

Po raz drugi niezastąpiona i najlepsza na świecie Fundacja Arton
zorganizowała aukcję sztuki dla Leo, czyli Leoaukcję 2014.
Celem wydarzenia jest wsparcie funduszu operacyjnego
(wszczepienie Leo stymulatora nerwu przepony).
W wydarzeniu zgodzili się wziąć udział wspaniali artyści.
Efekty pracy będzie można zobaczyć już w najbliższą sobotę,
a więc:

Serdecznie zapraszamy na wernisaż II LeoAukcji,
który odbędzie 22 marca o godz. 19:00
w siedzibie Fundacji Arton, przy ul. Mińskiej 25
(Soho Factory, pawilon nr 16).

Na wystawie zobaczyć będzie można prace:
Krzysztofa Bednarskiego, Bownika, Doroty Buczkowskiej, Izabeli Chamczyk, Filipa Ćwika, Oskara Dawidzkiego, Poli Dwurnik, Pszemka Dzienisa, Pawła Eibela, Stanisława Fijałkowskiego, Teresy Gierzyńskiej, Sylwii Górak, Nicolasa Grospierra, Oskara i Zofii Hansen, Edwarda Hartwiga, Magdy Hueckel, grupy hueckelserafin, Łukasza Jastrubczaka, Karoliny Jonderko, Andrzeja Jórczaka, Marka Koniecznego, Eustachego Kossakowskiego, georgii Krawiec, Ewy Kuryluk, Konrada Kuzyszyna, Pawła Kwieka, Natalii LL, Jerzego Łapińskiego, Michała Łuczaka, Jolanty Marcolli, Rafała Milacha, Jana Mioduszewskiego, Dawida Misiornego, Olgi Mokrzyckiej-Grospierre, Mikołaja Moskala, Teresy Murak, Ivo Nikića, Pawła Olszczyńskiego, Igora Omuleckiego, Franciszka Orłowskiego, Patrycji Orzechowskiej, Adama Pańczuka, Laury Paweli, Krzysztofa Pijarskiego, Przemysława Pokryckiego, Konrada Pustoły, Agnieszki Rayss, Anny Reinert, Tadeusza Rolke, Łukasza Rusznicy, Zofii Rydet, Mateusza Sarełło, Wilhelma Sasnala, Bronisława Schlabsa, Łukasza Sokoła, Ewy Świdzińskiej, Jana Świdzińskiego, Jana Tarasina, Sławomira Tobisa, Mateusza Torbusa, Zbigniewa Warpechowskiego, Ryszarda Waśko, Aleksandry Went i Alicji Karskiej, Wojciecha Wilczyka, Krzysztofa Wojciechowskiego, Iwony Zając, Anny Zaradny, Krzysztofa Zarębskiego, Marty Zasępy, Pawła Żaka,
a także Leoart!

II Leoaukcja odbędzie się 29 marca o godzinie 17.00
Ze względu na wyjątkowy charakter wydarzenia,
prace autorstwa klasyków polskiej sztuki współczesnej
oraz młodszych twórców można będzie nabyć w cenie wywoławczej wynoszącej 100 zł.

Licytować będzie można osobiście, drogą internetową (poprzez serwis Artinfo) i telefoniczną.
Kontakt:
Marika Kuźmicz – 502 055 130
Jagna Lewandowska – 660 620 565
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Więcej informacji:
http://www.leoblog.pl/leoaukcja-29-03-2014/

A tu katalog prac do pobrania: katalog_2014

photo-2
Arton zleosiowiony, 19 marca 2014

Dziękujemy!!!!!
<3

      Worek ambu, zwany przez Leorodzinę "Niebieską świnią",

      to gumowy obiekt wielkości średniego melona,

      zakończony rurką w kształcie ryjka.

      Kilkakrotnie uratował już Leożycie.

      Na przykład ostatnio.

      Po kilkugodzinnym spacerze Leo wsiadł do samochodu

      i padł niczym narkoleptyk.

      Niestety, respirator padł razem z nim - rozładowała się bateria.

I w takich sytuacjach zawsze wkracza niebieska świnia.
Niezawodna jak do tej pory.
Oby zawsze taką pozostała!!!

Przez całą drogę do domu (w korkach) Leomama wentylowała Leo ręcznie,
za pomocą niebieskiej świni.
23 uciski na minutę,
przez ponad 30 minut.
W sumie ponad 700 sztucznych wdechów...

A Leo spał spokojnie.
I Leorodzice też byli spokojni.
Bo niebieska świnia jest rzetelna, dokładna, przyjacielska.
I niebieska!

rescaleH
Wim Delvoye, Carpet pig

Drodzy Leoblogoczytelnicy!!!!

Od wczoraj do 30 marca trwają pokazy Naszej Klątwy w ramach festiwalu Shortwaves!

W Polsce planowane są pokazy w następujących miastach:
Bydgoszcz (15/03), Bytom (28/03), Brzozów (22/03), Elbląg (27/03) , Gdańsk (16/03), Gniezno (29/03), Gorzów (18/03), Jasło (14/03), Kalisz (26/03), Katowice (21/03), Kędzierzyn Koźle (29/03), Konin (19/03), Kraków (19/03), Krosno (24/03), Kutno (21/03), Leszno (27/03), Lublin (20/03), Łódź (16/03), Mielec (16/03), Nowy Sącz (21/03), Olecko (27/03), Olsztyn (15/03), Opole (14/03), Poznań (30/03), Sanok (21/03), Sopot (17/03), Stalowa Wola (18/03), Szamotuły (28/03), Szczecin (27/03), Tarnowskie Góry (27/03), Tychy (28/03), Warszawa (15/03), Wrocław (21/03) i Zielona Góra (28/03)

oraz w następujących miastach na świecie:
A CORUÑA, AMSTERDAM, BALI, BARCELONA, BELGRAD, BERLIN, BRATYSŁAWA, BRUKSELA, DAUGAVPILS, DUBLIN, EDYNBURG, EGERSUND, FORTALEZA, HÅ KOMMUNE, HELSINKI, LONDYN, MEXICO CITY, MONACHIUM, OSLO, PARYŻ, PRAGA, RYGA, SARAJEWO, STAVANGER, TALAVERA DE LA REINA, TALLIN, TROMSØ, VALLETTA, ZAGRZEB
ŻYLINA

Więcej informacji:
http://www.shortwaves.pl/świat

Zapraszamy do oglądania i zachcamy do oddania głosu na nasz film :)

Zapowiadają się również pokazy na Festiwalu w Wilnie 25 i 28 marca.
Vilnus International Film Festival!
http://www.kinopavasaris.lt/en/film?id=1393188494

ULOTKA_POZIOM_FINAL

Przez pierwsze dwa i pół roku Leożycia jazda z Nim samochodem
była możliwa jednie przy udziale dwóch doroslych osób:
kierowcy i kogoś, kto na tylnym siedzeniu obsługiwał
Leo i Leoaparaturę (pulsoksymetr, respirator, ssak).
Było to dla Leorodziny drastyczne ograniczenie mobilności i utrudnienie organizacyjne.

Na szczęście, późnym latem nastąpił przełom.
Leorodzice zrobili eksperyment i przerzucili Leosprzęt na przednie siedzenie,
podczas gdy Leo został z tyłu, na stałe podłączony do leżących z przodu maszyn.
Dzięki temu liczba dorosłych w samochodzie się zredukowała,
gdyż kierowca mógł mieć na oku sprzęt i Leoparametry.
Sposób zadziałał, aczkolwiek pierwsze doświadczenia były ekstremalne.

Otóż.
Okazało się, że pulsoksymetr jest wyposażony w specjalny sensor,
wyczuwający najniebezpieczniejsze skrzyżowania i za każdym razem reaguje alarmem.
W taki sam czujnik wyposażony jest Leo.
Gdy tylko Leosamochód (w godzinach szczytu) wjeżdża na rondo Dmowskiego,
Plac Zawiszy, albo skrzyżowanie Wołoskiej i Domaniewskiej Leo...odłącza się od respiratora.
W rezultacie, gdy z jednej strony prosto na Leosamochód pędzi tramwaj,
z drugiej tir, z trzeciej autobus, z czwartej wóz strażacki
a z piątej pijany kark w sportowym wozie - wyją wszystkie możliwe alarmy,
a pulsoksymetr informuje, że Leo nie oddycha a Jego serce przestało bić.

Pierwsza taka sytuacja była nie do zniesienia.
Leomama stanęła przed wyborem:
co wolisz? udusić własne dziecko, czy spowodować karambol???
I wtedy nastąpoiło olśnienie.
Opcja trzecia.
Leomama powiedziała spokojnie:
- Leo, podłącz się do respiratora i popraw sobie czujnik na paluszku.
A Leo grzecznie wykonał oba polecenia.

Niech już zawsze wszystkie problemy rozwiązują się w tak cudowny sposób.

Screenshot 2014-03-10 11.41.40

Anna Reinert, Road 3, 2003

Leo wrócił z ferii.

Przez tydzień był w podróży, podczas której odwiedził rozsianą po Polsce rodzinę i znajomych.
Co rusz spał w nowym, nieznanym łóżku (w sumie w pięciu róznych!),
kąpał się w nieznanej, dziwnej wannie,
jadł przy nieznanym, innym stole,
spożywał nieznane, egzotyczne potrawy (kotlet schabowy),
odwiedzał nowe, nieznane miejsca,
spędzał czas z nowymi, nieznanymi do tej pory (albo znanymi, ale jakiś czas temu) ludźmi.*

Całą tę lawinę nowych doświadczeń zniósł ze spokojem i uśmiechem.
Bo w końcu, co w tym dziwnego, że coś jest nowe i nieznane?

Reasumując, Leo po raz kolejny udowodnił,
że ma duszę i temperament podróżnika.

Ferie_2014_20140224 (23)
2014-03-02 09.33.11_1
Ferie_2014_20140225_0358
Ferie_2014_20140301_0095
Ferie_2014_20140301_0023
Ferie_2014_20140226_0189Ferie_2014_20140226_0205
Ferie_2014_20140226_0252
Ferie_2014_20140228_0118
Ferie_2014_20140224 (30)

* Prawdę mówiąc, siedzenie przy stole z nowopoznanymi ludźmi Leo znosi znacznie lepiej,
niż jego odrobinę socjopatyczno-ksenofobiczni rodzice, którzy wpadają w panikę,
ilekroć przyjdzie im się znaleźć się w takiej sytuacji :-)

No i stało się.
Coś, co się stać musiało.
Leo został modelem.
Wystąpił w sesji zdjęciowej promującej odzież dziecięcą :-D

Od razu wszedł w rolę, pozował z godnie i statecznie, co rusz zastygając w bezruchu.
Odkrył też w sobie tendencje ekshibicjonistyczne:
mimo iż ciuszki były przewspaniałe, to on wyraźnie chciał pozować nago.


Z kolei współmodel, Janek, nie zatrzymał się w kadrze ani na sekundę.
Z prędkością światła wskakiwał i wyskakiwał z planu,
najchętniej jednak spędzaając czas poza polem widzenia obiektywu.
I tak to jest z gwiazdami, mają swoje fanaberie...

Incjatorką akcji była Sylwia, właścicielka marki odzieżowej LOUS,
która zaproponowała, że 10% procent dochodu ze sprzedaży ubranek LOUS KIDS
będzie przekazywane na konto Leosia, zasilając tym samym fundusz operacyjny.
Ubranka można je kupić za pośrednictwem platformy www.kids.showroom.pl
na stronie www.lous.pl/kids,
w pracowni LOUS, na ulicy Hożej 51 w Warszawie
oraz na http://ladnebebe.pl/lous-kids-dla-leona/

A efekty sesji można zobaczyć tu:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.602660566469700.1073741850.324956124240147&type=1

Leorodzina bardzo serdecznie dziękuje
Sylwii za pomysł i całą akcję, Kasi za zdjęcia,
przedszkolu za Baby Boom za udostępnienie przestrzeni
i Jankowi za energię!!!
<3

Mają syrenie ogony, niebieską skórę, łuski albo sierść.
Nie czują bólu.
Twierdzą, że nie żyją, albo że ich bliskich zastąpiono sobowtórami.
Mają kilka kończyn. Jedno oko na środku czoła.
Jedzą metalowe przedmioty, niedopałki, włosy, samych siebie.
Są uczuleni na światło słoneczne. Wodę. Telefony komórkowe.
Za szybko się starzeją. Nigdy nie dorastają.
Mają pamięć absolutną. Nogi słonia. Zdrewniałe ręce przypominające gałęzie.
Mdleją, gdy ich coś zachwyci. Skaczą gdy ich coś przestraszy.
Niespodziewanie zasypiają. Nie śpią nigdy.
We śnie nie oddychają...

Ludzie chorzy na choroby rzadkie.
Sirenomelię, picę, zespół Cotarda, hipertrichozę, porfirię,
argyrię, progerię, epidermodysplasię verruciformis,
chorobę skaczącego Francuza z Maine, aquagenic urticarię,
syndrom Lescha-Nyhana, syndaktylię, katapleksję, narkolepsję,
klątwę ondyny...
w sumie ponad 6,5 tysiąca jednostek chorobowych.

Choroby rzadkie trudno zdiagnozować.
Choroby rzadkie rzadko się leczy.
Na choroby rzadkie rzadko szuka się lekarstwa.
Leczenie chorób rzadkich nierzadko jest drogie.
Wiedza o chorobach rzadkich jest rzadka.

W Polsce na choroby rzadkie cierpi 3 miliony osób,
to prawie 7% społeczeństwa. Choroby rzadkie są częste.
Ostatni dzień lutego to dzień chorób rzadkich.

Wszystkiego najlepszego, Leosiu!
Wszystkiego najlepszego - Wszystkim Chorym!

7zyhR

Panie, Panowie!
Fowistyczno-kubistycznie!
Pan Leos_Autoportret z nieb
"Pan Leoś. Autoportret z niebieską smugą"
Rysunek, pastel na szarym papierze

Niby cały czas był zajęty zabawą i nie słuchał...
Z resztą, On nigdy nie słucha, zawsze jest w stu procentach skoncentrowany na tym co robi.
A jak słucha, to pewnie i tak nie wszystko rozumie.
Więc Leorodzice sobie swobodnie rozmawiali.

- Najadł się brokułami. Daj mu mniej pierogów.
- Dam mu sześć.
- Tak dużo? Mniej.
- Kiedyś jadł osiem, ale ostatnio zawsze je sześć. Najwyżej nie zje.
- No dobrze, niech będzie sześć.

Po kilkunastu minutach Leorodzice zawołali Leo na obiad.
Przyszedł, spojrzał na talerz (gdzie leżały ukochane pierogi),
potem na rodziców (wzrokiem zranionej łani)
i uderzył w ryk.
- Co się stało, synku?
- Osiem!!!! Sześć - nieeee!!!!

I rozszlochał się na dobre, obrócił na pięcie, odmówił jedzenia.
Nie było mowy o negocjacjach.
Nie działały argumenty, że przecież zjadł przed chwilą talerz brokułów
i ośmiu pierogów nie zmieści, albo że dostanie dodatkowe dwa,
jak zje te, co ma na talerzu...

Albo osiem, albo w ogóle!!!
Nikt mu nie będzie racjonował jedzenia i koniec.

No i postawił na swoim.
Dostał osiem.
I zjadł osiem.
Screenshot 2014-02-20 17.09.22
Gustav Vigeland, Leo