Zasada jest taka: jeżeli leosprzęt się psuje, to zawsze w najmniej odpowiednim momencie.
Na przykład, gdy Leorodzina jest na wakacjach, w środku lasu,
ponad 500 km od "swojego" szpitala i nie ma możliwości,
żeby ktoś przyjechał z backupem.
I trzeba wykonać mega-skomplikowaną i czasochłonną operację,
żeby zdobyć zastępczą aparaturę.

Tym razem nawalił ssak.
Zegar tyka, dusza na ramieniu, Leo na złość zaglutowany jak nigdy, wypoczynek szlag trafia.

01_011_011Order001-015A_ok
Magda Hueckel, Anima | Transformacje I , 2013

Dziura w szyi - źródło dzikiej radości.
Raz w miesiącu, przez pięć minut...
 

Po wieczornej toalecie Leo uroczyście udaje się do sypialni.
Rozpoczyna się procedura.

Najpierw, trzeba mu dać wybór:
- Leosiu, dziś chcesz zasypiac w łóżku rodziców, czy u siebie?
W 99,8 % wybiera opcję pierwszą.

Wdrapuje się do góry (sam, oczywiście).
Zakłada piżamkę. Ten etap trzeba sprytnie rozegrać, żeby się czasem nie zorientował,
że jednak ktoś mu pomaga, że nie ubiera się tak zupełnie sam.

Kolejny punkt to cyrk z pulsoksymetrem.
- Leosiu, daj łapki.
Niestety, łapki się zrosły, paluszki pozaplatały, nie da się ich rozdzielić.
Leorodzić trudzi się i mocuje, jednak nie starcza mu sił.
Trwa to około 5 minut, Leo pęka ze śmiechu.

Potem znowu trzeba mu dac wybór.
- Leosiu, czy możemy dziś założyć czujnik na prawą rączkę?
- Nie, dziś nie na prawą. Na lewą. *
100% nietrafień.

Potem Leo uruchamia respirator i pulso, podłącza sobie rurę,
włącza muzykę, zapala nocną lampkę.

Jest gotowy do spania.
Przynajmniej, teoretycznie.

Następuje newralgiczny moment, Leorodzic musi czekać,
aż Leo sam postanowi przyjąć pozycję horyzontalną.
Absolutnie, pod żadnym pozorem, nie wolno go pospieszać.
Bo będzie źle.

W końcu się kładzie.
Mija 20 sekund.
Siada.
- Pić!
Leorodzic (przgotowany) daje mu szkalnkę wody.
Leo wypija.
- Jeszcze!
Leorodzic podaje drugą szklankę.
Nie, jednak tej drugiej już nie chce.
Leorodzic odstawia szklankę.

Leo kładzie się.
30 sekund.
Zrywa się. Pokazuje 10 paluszków.
- Czego 10 Leosiu?
- Buziaków.
- Ach tak, 10 buziaków.

Leo całuje Leorodzica 10 razy.

Kładzie się.
Zrywa się.
- 9!
Leci 9 buziaków. Potem 8, 7, aż do jednego, w sumie 55.

Kładzie się.
Wstaje.
- Drzwi!!!! Drzwi są niedoknięte!
Leordzic wstaje, zamyka drzwi.

Kładzie się.
Wstaje.
- Pieska!
Leorodzic wstaje, idzie szukać pieska...

I tak dalej...aż mu się znudzi, aż padnie.

I nie da się tych wieczornych procedur ominąć ani przyspieszyć.
Naprawdę, się nie da.
ciecie_0466

* oczywiście, wszystko wyrażone jest za pomocą leogestów.

Sam!!!
Wszystko sam.
Własnymi rączkami.
Bez żadnej pomocy. Sam!!!
Sam - paluszek wskazuje na klatkę piersiową i trzykrotnie w nią uderza.
Żeby nie było żadnych wątpliwości.
Sam!!!

Sam musi włączyć światło, zamknąć zmywarkę, założyć buty, wezwać windę,
zakręcić kran, zejść ze schodów, umyć ręce, włączyć respirator.

Niestety, sam też musi przejść przez ulicę.
Nie, za rękę, nie! Sam!!!
Każda przeprawa na drugą stronę to dzika awantura.
Bo rodzice nie odpuszczają.
I on też nie.
Oni go za rękę, on w ryk,
oni go ciągną, on się kładzie.
On jest duży, on musi sam.
Sam!!!

Identycznie z jedzeniem.
Gdy ktoś, po chamsku, skorzysta z chwili jego nieuwagi,
nadziewając niesforny kawałek jedzenia na widelec,
a następnie włoży mu go do buzi,
to on natychmiast go wypluwa,
nadziewa raz jeszcze (sam!!!),
a potem umieszcza w pyszczku (sam!!!).

Wszelka pomoc jest niemile widziana.
Jeżeli nastąpi, od razu należy ją anulować, cofnąć.
ctrl+z
delete
Bo jak nie, to afera.
Bo on musi sam.
Sam!!!

Paluszek wskazujący pracuje całą dobę.
Czasem nawet przez sen.
Sam!!!
20130810_0339

Nikt do końca nie wie, kiedy i jak to się stało.

Ponad pół roku temu okazało się,
że Leo bezbłędnie rozpoznaje wszystkie cyfry,
a około dwóch miesięcy temu zaczął liczyć.
Obecnie bezbłędnie liczy do pięciu,
dobrze do dziesięciu (tam i z powrotem),
udaje mu się nawet do kilkunastu.
Umie (w zakresie w stu!!!) zapisać liczby na klawiaturze kalkulatora
i (w zakresie dwudziestu) pokazać na paluszkach.

I cały czas próbuje policzyć świat.
Co rusz informuje rodziców,
ile jest osób w pokoju,
szczurów w klatce,
szklanek na stole,
psów na ulicy...

Czasem staje na uboczu
i skupiony rachuje coś po kryjomu.
Matematyka wdarła się nawet do Leoartu.
Panie Panowie,
Człowiek z pięcioma palcami u każdej ręki!
5palcow
Leoart, Człowiek z palcami, sierpień 2013

Gościem specjalnym 40 Lata Filmowego w Ińsku był główny bohater
krótkometrażowego filmu dokumentalnego "Nasza klątwa" - pan Leoś.
insko_katalog

Pomimo faktu, że gwiazdor wielokrotnie stawał przed kamerą - w kinie nigdy dotąd nie był.
Jego pierwszy raz nastąpił w Ińsku. Leo ujrzał wielki ekran, a na nim - samego siebie!

Po projekcji spotkał się z publicznością, która zadała leorodzinie wiele pytań.
Jedno z nich brzmiało: czy Leo mówi?
Natenczas Leo chwycił do prądu podpięty
Mikron festiwalowy, krótki czarny, metalowy.
Powiódł wzrokiem po pełnej napięcia publiczności,
Odczekał kilka sekund, podnosząc temperaturę do granic wytrzymałości.
Następnie oburącz go (mikrofon) do ust przycinnął,
Wzdął policzki jak banię, w oczach krwią zabłysnął,
Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha.
Przemówił:
- A!
Głos jak wicher, wirowatym dechem,
Poniósł się po sali i podwoił echem.

Wiwatowały kobiety, klaskali mężczyźni - szczerze zadziwieni -
Mocą, czystością dziwną harmoniją pieni.
A Leo cały kunszt, którym dotąd w domu słynął,
Jeszcze raz przed uszami widzów rozwinął:
- Blable!
(...)

Problem w tym, że tak się rozochocił, że nie chciał przerwać,
Mikrofon trzymał, za co leorodzice przepraszają,
długo walczącego o dopuszczenie do głosu Janusza Chabiora ;-))

Ponadto leorodzice dziękują wszystkim za przybycie,
wspaniałe spotkanie, wszystkie pytania, miłe słowa.
Szczególnie dziękują Tym, którzy przyjechali na festiwal
specjalnie w celu zobaczenia "Naszej klątwy"
oraz Tym, którzy podeszli po spotkaniu, aby opowiedzieć swoje osobiste historie
& last not least - Przemkowi Lewandowskiemu za zaproszenie i inne...

A Leo bardzo dziękuje za genialną lwią pacynkę z apaszką
(pewnie wkrótce pod apaszką pojawi się tracheo;).
20130811_0316
Śniadanie nad jeziorem, Ińsko 2013

Dobra wiadomość: trzy doby minęły, Leo pozbył się holtera.
W związku z powyższym, Leorodzina zastygła w oczekiwaniu na wyniki.

Aby wypełnić czymś czas narastającego niepokoju,
Leorodzina zaprasza do zapoznania się z pierwszym wywiadem,
którego udzielił Pan Leoś, a przeprowadziła go Katarzyna Skorupska (dziękujemy!).
Oprócz błyskotliwej Leowypowiedzi, rozmowa toczy się wokół filmu
i radzenia sobie z klątwami...
http://www.portalfilmowy.pl/wydarzenia,92,16219,1,1,Oswajanie-klatwy.html

A najbliższa projekcja filmu, już jutro (w sobotę, 10 sierpnia) w Ińsku,
podczas 40. Ińskiego Lata Filmowego, a następne - na festiwalu filmowym w Locarno (12, 13 i 14 sierpnia).

393022_522473014439718_809844304_n

P.S. Niestety, z przyczyn od Leorodziny niezależnych, zniknęła część zdjęć na blogu.
Leorodzina czeka (ech, ciągle to czekanie), aż się się ponownie pojawią...

Leo został zaholterowany.
Na 72 godziny.
Instalacja elektrod przebiegła (o dziwo) w miarę spokojnie.
Niestety, potem było tylko gorzej, i gorzej, i gorzej –
kilkadziesiąt centymetrów kabla, plastry, trzy elektrody,
przymocowany do paska spodni nadajnik i ograniczenie mobilności spowodowały lawinę awantur.
Jedna awantura płynnie zmienia się w drugą,
by za moment przekształcić się w trzecią, piątą, dziesiątą…
Ogólnie rzecz ujmując, awantura wszech-czasów trwa.

Niech te trzy doby już się skończą…
Niech wyniki badania będą dobre…
Leo_holter_20130805_0024
Leo_holter_20130805_0026

Przez wszystkie ekscytujące wakacyjne leoekscesy,
zaniedbany został jeden z istotniejszych wątków blogu: ewolucja Leoartu!
Panie, Panowie! prace z 21 lipca 2013 roku:
image-1

Leoart, Postać siedząca, z dłońmi i palcami, rysunek kredką na papierze, 2013
image
Leoart, Zadowolony człowiek z psimi uszami, rysunek kredką na papierze, 2013

Prawda jest jednak taka, że dla tych kilku prawie normalnych chwil,
trzeba się, niestety, sporo napracować.
Organizacyjnie, logistycznie, fizycznie.
Nawet na jednonocny wypad za miasto,
Leorodzina musi zabrać ze sobą podręczną Leoapteczkę...leoapteczka_small
A gdy się o czymś zapomni, to zazwyczaj trzeba wracać.
Bo większości leogadżetów nie da się kupić w aptece, sklepie z artykułami dla dzieci, czy też na stacji benzynowej...