Lecąc niegdyś samolotem nad północną Afryką,
Leo odkrył zupełnie nowy kraj.
Kraj leży pomiędzy Egiptem a Libią i chyba został przez Leo anektowany,
bo Leo wyraża się o nim 'mój kraj'.
A więc, w kraju Leosia jest dużo drzew i kwiatów.
Są też liczne oazy i jeziora.
Na wszystkich, którzy uciekają przed wojną
czekają przygotowane przez Leo drewniane domy, w których mogą zamieszkać.

Kraj ma też interesującą kulturę i religię.
Kobiety chodzą...ogolone na łyso (!!),
a na kościołach zamiast krzyży widnieją sreca!

Acha. Leo znalazł ostatnio w jaskini worek z pieniędzmi.
I rozdaje je wszystkim potrzebującym :)

12ee239cd53adc6da30480ec89323650.jpg
- Interesują mnie te książki z numerkami. Co to jest? - Leo wskazuje na półkę.
- To... to jest Sztuka Świata. Historia sztuki opisana w dziesięciu tomach.
- AAA.... A jest tam minimalizm*?
- Tak.
- A surrealizm*?
- Pewnie.
- A sztuka na dachu?
- ?????

Leoemama nerwowo przeszukuje dysk twardy swojej pamięci.
Sztuka na dachu?!!! Brzmi świetnie, ale nie jest pewna,
czy kiedykolwiek wcześniej o takowej słyszała. 
Może chodzi o jakiś performance? Bas Jan Ader?

- Sztuka na dachu?
- No tak, z XVI wieku.

Jeszcze dziwniej.
Znowu mija dłuższa chwila.
Aż w końcu Leomama doznaje olśnienia.
Staje się jasność.
Kaplica Sykstyńska!!!!

- Oczywiście, że jest. 

fa20bf3ab0bf54be38d0e810784e47e2.JPG
Leoart, Kopia obrazu Paula Gaugina "Kwiaty Francji"


* Leo twierdzi, że to jego ulubione kierunki w sztuce :)
Gdy Leo miał siedem miesięcy był bardzo statyczny;
godzinami leżał na macie, wpatrywał się w karuzelę
i bawił zabawkami, które znajdowały się w zasięgu jego ręki.
Mimo pozornego spokoju nie można było z niego spuścić oka:
w każdej chwili mógł zapaść w sen i przestać oddychać.
 
Z Teo jest inaczej. 
Oddycha wprawdzie nieźle, ale za to pełza. 
Zaczyna dzień od obpełzania mieszkania.
Radośnie gaworząc przemieszcza się w poszukiwaniu godnych uwagi obiektów,
(czyli wszystkiego oprócz zabawek znajdujących się w zasięgu ręki).
Za to interesuje go wkładanie palców do kontaktu, podgryzanie kabli, 
wylizywanie podeszw butów, ssanie kółek wózka, zjadanie książek,
połykanie klocków lego oraz półka z kolekcjonerskimi płytami taty.
Gdy dopadnie cel zapada złowroga cisza.
Oka z Teosia spuścić nie można...

495ad332e824dc756e33f174094ef4e5.JPG


- Mama, skąd do Europy przyszli Hunowie?

Ratunku.

336ebaf3bea6868012541f81d9e72d8e.jpg

Leo dostał od dziadka książkę o historii świata i głowa mu eksplodowała! 
Wielki wybuch, dinozaury, starożytność, krucjaty, druga wojna światowa, charlie ebdo...
Studiuje ją w każdej wolnej chwili, do tego co wieczór tata czyta mu, a następnie omawia  z nim jeden rozdział.
Doszli razem zaledwie do XIV wieku, a już Leo wyciągnął wnioski:
- Chyba najspokojniej na ziemi było za czasów dinozaurów.
- Chyba tak...
-  A dlaczego?

- A jak myślisz?
- Bo wtedy nie było ludzi.

No właśnie.

f8a97e7943ca7fab83c543d69df92aae.jpg

Leo z przerażeniem spogląda na szyję Leomamy.
- Mama, tracheotomia ci się tutaj zrobiła!
- ????
- Prima aprilis!

1f17116eaf058f22ad6f5bec8b13c355.jpg

Leo gra z mamą w "Labirynt" - zabawę planszową,
w której trzeba zdobywać zaginione w podziemnych korytarzach przedmioty.
Leo losuje czaszkę. Przygląda się jej przez chwilę, a następnie zaczyna monolog:
- Czaszka... czaszka... to pewnie znaczy, że ktoś tu umarł... Ciekawe kto tu umarł? 
- Ciekawe...-
przyznaje Leomama
- Wiem! To pewnie prababcia Renia!

Leomama wybałusza oczy ze zdziwienia, jednak nic nie mówi, pozwala synowi snuć opowieść dalej.
- Chociaż nie, to raczej nie prababcia Renia. Bo ona umarła niedawno!
To pewnie dziadzia Andrzej albo dziadzia Edward!
 Bo oni umarli dawno.
Babci Reni pewnie jeszcze czaszki nie widać...
 Bo umarła niedawno...
Jej pewnie dopiero widać te kości tylko... - Leo wskazuje na znajdujące się pod czaszką kości kończyn,
podczas, gdy żuchwa Leomamy opada ze szczękiem na podłogę dołączając do niezidentyfikowanych szczątek ludzkich.
Leo natomiast nie kryje zadowolenia z wykonanego procesu myślowego, stan prababci go nie przeraża.

***
Wieczorem Leomama przytacza  rozmowę Leotacie. 
- Nigdy z nim o tym nie rozmawiałem!
- Ja też nie.

I nikt z rodziny sie nie przyznaje. 
Pytanie, gdzie Leo posiadł wiedzę o rozkładzie.

4feab394ae20950d6cf7f80c42ff1324.JPG

Zainspirowany skutecznścią ekspresji wokalnej brata,  Leo zaczął jęczeć. 
Gdy tylko coś mu się nie podoba, z czegoś jest niezadwolony -
wydaje z siebie przeciągłe serie dźwięków - łeeee, łuuuu, aaaa,
które działają na rodziców jak płachta na byka.
- Leo, błagam, przestań jęczeć - powtarzają znużeni ciągłą kakofonią, ale Leo nie przestaje. 
I jeszcze zracjonalizował sobie swe dzidziusiowe zagrywki.
- Zaobserwowałem ostatnio, że gdy jęczę, mam świetne saturacje. 99-100%
oznajmił  triumfalnie, wytrącając rodzicom wszelkie argumenty z ręki.
Następnie wrócił do jęczenia.

Ratunku.


c83a61c8af1f97b32652852d27aec386.JPG

Nie zdążyli  Leorodzice ochłonąć po akcji z okiem, 
a już czekały na nich kolejne atrakcje, tym razem w postaci Leoniewydolności oddechowej. 
Zaczęło sie niewinnie - od nieznacznie obniżonej saturacji w ciagu dnia, 
a skończyło na nocnym incydencie z koniecznością użycia maski, respiratora,
koncentratora tlenu, wysokiej gorączce oraz antybiotyku.

Na szczęście incydent z respiratorem trwał tylko kilka godzin, poza tym pejsery dały radę. 
Dały radę, choć infekcyjne noce nie należały do tych przespanych.

Alarm wył co kilkanaście minut, a jak nie wył alarm, to wył Teo. 
Dochodziło do tego, że Leorodzicom myliły sie dzieci;
na dźwięk alarmu pulsoksymetru Leotata brał butelkę mleka i wciskał w buzię Teosia,
a Lemma wszczynała poszukiwanie smoczka, 
z kolei Leo, nauczony by słysząc alarm odkrztuszać wydzielinę, 
reagował w tenże sposób na płacz brata.

A potem zupełnie nagle, wszystko się uspokoiło.

de4fa8ff7d75207ee023d23c48808c4f.jpg
Z nadmiaru wydarzeń zapomnieliśmy o linku do naszej rozmowy o CCHS:
Ania, Wiktoria, Leo oraz Polska Fundacja CCHS w Polsat News
Zapraszamy serdecznie do obejrzenia programu
i zachęcamy do pomocy Ani, która marzy o pejserach!